Istnieją miejsca, do których samochody nie mają wstępu, ale to nie przeszkadza kierowcom, by na przekór wszystkiemu w te miejsca wjeżdżać. Zwłaszcza, jeśli prowadzi do nich nawigacja.

Strumień nieświadomości - Wydawać by się mogło, że taksówkarze nie potrzebują nawigacji, bo szczegóły tras znają na pamięć, a jeśli już korzystają z urządzeń tego typu, to tylko, żeby upewnić się, że dobrze jadą. Ale nie pewien taksówkarz z Norfolk, hrabstwa w Anglii. Kierowca wierzył w każde słowo nawigacji, nawet kiedy ta kazała mu przejechać przez rzekę. Ufając urządzeniu, taksówkarz śmiało ruszył swoim Volkswagenem Caravelle naprzód, aż zatrzymał się w wodzie po reflektory. Zadzwonił do szefa korporacji, mówiąc, że nie ma dla niego dobrych wieści.

A może offroad? - W 2007 roku Brytyjka o imieniu Hayley wybrała się w podróż Mercedesem SL500 po hrabstwie Leicestershire. Podążając za instrukcjami płynącymi z nawigacji, Hayley jechała polnymi ścieżkami, które stawały się coraz bardziej błotniste. Po drodze mijała wiele znaków ostrzegawczych o trudnym terenie, ale nie zważała na nic. Nawet, jak dojechała do rzeki i nawigacja nakazała jazdę prosto, Hayley bez mrugnięciem okiem wykonała polecenie. Cały samochód zanurzył się w wodzie, na szczęście Brytyjce udało się w porę z niego uciec.

Idealny skrót - Mieszkańcy Luckington, wsi w hrabstwie Wiltshire, są regularnie świadkami ofiar nawigacji. Widok samochodów, opadających do wody jak lemingi, nikogo tutaj nie dziwi. Przy drodze stoi znak, mówiący o tym, że droga zamknięta jest dla pojazdów, ale kierowcy wcale się tym nie przejmują. Wypadki stały się codziennością, kiedy zamknięto na czas remontu drogę B4040. Nawigacje uznawały zamknięty dla pojazdów odcinek za skrót. Trudno zliczyć, ile samochodów wpadło do głębokiej na 1,2 metra wody. Przedsiębiorczy rolnicy żądali 25 funtów od kierowców za wyciągnięcie samochodu z rzeki.

Niebezpieczny klif - Kiedy policjanci znaleźli 43-letniego Jones’a siedzącego za kierownicą BMW, balansującego nad przepaścią, byli pewni, że mężczyzna chce popełnić samobójstwo. W rzeczywistości Jones’a przywiodła w to miejsce nawigacja. Jones, zawodowy kierowca, jechał wzdłuż wąskiej ścieżki, zgodnie z tym, co przekazywała mu nawigacja. Zatrzymał się dopiero, jak zobaczył, że zmierza ku przepaści. Policja oskarżyła go o nieostrożną jazdę i nałożyła na niego mandat.

Uwięzieni aktorzy - W poważnych tarapatach znalazła się w 2008 roku grupa aktorów. Zgodnie z komendami płynącymi z nawigacji, kierowca mikrobusu, którym podróżowali aktorzy, wjechał do rzeki. Pasażerowie zostali uratowani z dachu pojazdu. Urządzenie kupili w ten sam dzień, mając nadzieję, że pomoże im szybciej i łatwiej dotrzeć do celu.