Rejestracja

If you already have an account with us, please use the login panel below to access your account.

Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2
  1. #1
    ..::SatTV User:..
    Dołączył
    Nov 2009
    Posty
    17

    Domyślnie Czyste wariactwo.

    To już nie ostrożność czy zapobiegliwość, to kompletne wariactwo. Już prawie wszyscy nagrywają rozmowy telefoniczne. Tylko po co?
    Oficjalny powód nagrywania podawany jest zwykle już na początku rozmowy. Ma to podobno zapewnić "lepszą jakość usług". Chodzi więc o troskę.

    Trudno mi w to uwierzyć. Rozumiem, że rejestruje się wszystkie rozmowy telefoniczne z posterunkami policji, strażakami, strażnikami miejskimi czy pogotowiem. To absolutnie konieczne, by w razie wątpliwości można było sprawdzić, czy np. dyspozytor pogotowia nie zlekceważył wezwania do chorego. Z pewnością zniechęca to też ewentualnych żartownisiów, których bawi straszenie ludzi fałszywymi bombowymi alarmami (np. podczas sądowych rozpraw czy sesji sejmiku, na której marszałek miał się podać do dymisji). Podobnie rzecz ma się z bankami, ale tu zaczynam mieć wątpliwości. Po co nagrywać całą rozmowę, skoro czasem to tylko zwykła oferta lokaty lub kredytu? Może warto zapisywać tylko te rozmowy, podczas których klient zawiera umowę lub wydaje dyspozycję przelewu?

    Po co nagrywają nas urzędnicy?

    Zupełnie jednak nie rozumiem, po co nagrywane są rozmowy w rozmaitych urzędach. Przecież żaden urzędnik i tak nie może wydać decyzji administracyjnej przez telefon. Takie rzeczy wciąż załatwia się na papierze, a w najlepszym wypadku za pośrednictwem internetu. W dodatku przez telefon żaden rozsądny urzędnik nie udzieli nam poufnych informacji.

    Inflacja podejrzliwości

    Mania nagrywania trwa jednak w najlepsze. Nagrywają nas inspektorzy nadzoru budowlanego, pracownicy spółdzielni mieszkaniowych i urzędy skarbowe. Podobno w niektórych urzędach "petenci" uprzedzeni o tym fakcie zaczęli być grzeczniejsi wobec rozmówców, a rachunki za telefon poważnie spadły. Urzędnicy wstrzymują się z prywatnymi rozmowami w czasie pracy i nawet te służbowe starają się szybko kończyć. Wspaniale?

    Chyba nie do końca. Już dziś w wielu miejscach śledzą nas kamery. Można je spotkać w biurach, sklepach, autobusach i na placach zabaw. Podobno dzięki temu rodzice mogą być spokojniejsi o swoje pociechy...

    Wszyscy jesteśmy podejrzani

    Kamery i magnetofony łączy ten sam sposób myślenia o ludziach. Wszyscy jesteśmy podejrzani. Nie warto nikomu ufać. Zawsze ktoś będzie chciał cię okraść, oszukać albo skorumpować, a w najlepszym wypadku nagiąć lub nawet złamać reguły, dobre obyczaje i prawo. Jesteśmy źli do szpiku kości. Wszystko i wszystkich trzeba kontrolować. Sami w imię rzekomego bezpieczeństwa i komfortu obsługi klientów pozwalamy ograniczać swoją wolność.

    Czy przesadzam? Piotr Waglowski z portalu prawo.vagla.pl już jakiś czas temu zastanawiał się, czy aby nagrywanie rozmów w rozmaitych instytucjach jest zgodne z Konstytucją. Przypomniał o art. 51 ust. 2 ustawy zasadniczej, który mówi: "Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym". Rejestrowanie rozmów, a nawet ich oznaczanie w systemie billingowym jest niczym innym jak gromadzeniem informacji o obywatelu. Czy to niezbędne do załatwienia jakiejkolwiek urzędowej sprawy? Na pewno nie.

    Czy mamy wpływ na to, co się dzieje z nagraniami tych rozmów? Czy wiemy, jak długo będą przechowywane? Nie. Czy powinniśmy się godzić na paranoję, jaką jest kontrola wszystkiego i wszystkich?

  2. #2
    ..::SatTV User:..
    Dołączył
    Mar 2013
    Posty
    6

    Domyślnie

    Jak się na to nie zgodzisz to nie porozmawiasz

 

 

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •