Według informacji uzyskanych przez gazetę „Polska the Times”, Telewizja Polska będzie musiała zapłacić operatorowi satelitarnemu SES ASTRA ok. 15 mln euro (blisko 60 mln zł). Stanie się tak, jeśli p.o. prezesa TVP Włodzimierz Ławniczak nie złoży do końca września br. korzystnej propozycji Ferdinandowi Kayserowi, prezesowi SES ASTRA. Około 15 mln euro to kwota, na jaką podobno opiewa umowa na dzierżawę transpondera na satelicie ASTRA 1 KR (19,2E).

W 2005 roku ówczesny prezes TVP Jan Dworak podpisał umowę na wynajęcie transponderów z SES ASTRA. Z kolei w 2009 roku przedłużył ją na kolejne 5 lat były p.o. prezesa TVP Piotr Farfał. Co ciekawe, tych którzy podpisywali tą ostatnią umowę, czyli Piotra Farfała i Alexandera Oudendijka, nie ma już w zarządzie spółek odpowiednio TVP i SES ASTRA.

Dwa transpondery ASTRY 1KR na pozycji 19,2E miały służyć uruchomieniu darmowej, cyfrowej platformy satelitarnej TVP, która mogła stać się pewnego rodzaju rewolucją na polskim rynku telewizyjnym. Pomysł Farfała nie spodobał się jednak kilku osobom w tym kraju, bo zagroził by interesom komercyjnych platform DTH, i został skutecznie odsunięty przez jego następców. Nowy zarząd TVP, kierowany przez Romualda Orła, wielokrotnie wyrażał swoją niechęć wobec poczynań Farfała, a niekodowane nadawanie kanałów TVP poprzez satelitę ASTRA 1KR (19,2E) zostało przerwane. Teraz jest już niemal pewne, że powrotu do nowatorskiej idei nie będzie. Tym bardziej, że jeden z dwóch transponderów na 19,2E został zwrócony SES ASTRA - dzięki porozumieniu spółek w lipcu 2009 r. Co ciekawe, SES ASTRA wydzierżawiła go za dwa razy tyle, co TVP!

Głównym powodem podawanym przez przeciwników darmowej platformy satelitarnej TVP była chęć realizowania projektu naziemnej telewizji cyfrowej. Jak widać obecnie, przez długi czas nic nie ruszyło w tym kierunku, a czy start NTC w tym roku okaże się faktem, przekonamy się już wkrótce. Należy podkreślić, że Piotr Farfał nigdy nie był przeciwny idei NTC. Według niego, najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie możliwości, jakie daje telewizja naziemna z możliwościami telewizji satelitarnej. Dzięki temu każdy Polak miałby darmowy dostęp do kanałów telewizji publicznej z dwóch alternatywnych źródeł, w zależności od potrzeb. Postawienie tylko i wyłącznie na NTC jest błędem ze strony zarządu TVP, którego celem powinno być jak najszersze rozpowszechnienie telewizji. Poza tym zakup sprzętu do odbioru NTC jest dodatkowym kosztem dla Polaków, bez względu na to czy jest to osobny tuner, czy wbudowany w płaski telewizor. Obecnie popularnością cieszą się tunery cyfrowe do odbioru sygnału satelitarnego, ale coraz częściej także tunery lub dekodery platform satelitarnych tzw. combo - 2w1 - satelitarno-naziemne.</span>

Koszt wynajmu transpondera TVP, którego zarząd usilnie próbuje się pozbyć, jednak na razie bez skutków, wynosi 3 mln euro rocznie. Powodem rezygnacji jest, tak jak już wcześniej wspominaliśmy, postawienie na NTC w ramach multipleksów DVB-T, ale także kiepska sytuacja finansowa TVP, o której głośno w mediach już od jakiegoś czasu. Nie ma co ukrywać, że przeinwestowano w „gwiazdy” telewizji, ciągłe zmiany władz z dużymi odprawami i najlepiej opłacanych, a często niepotrzebnych pracowników. Nikogo nie interesowało utworzenie platformy TVP, bez względu na to, jaka ona miałaby być.

W 2009 roku rada nadzorcza TVP chciała zakwestionować aneks do umowy podpisany za rządów Piotra Farfała. W tym celu zwróciła się do Urzędu Zamówień Publicznych, który wiosną br. wydał opinię, że umowa jest niezgodna z prawem. Nie przyniosło to żadnego widocznego efektu, bo jedynie sąd może rozwiązać umowę. Sprawy nie wniesiono jednak do sądu, co jest decyzją zrozumiałą, przede wszystkim dlatego, że zapewne ciągnęła by się bardzo długo i mogłaby nie przynieść zamierzonego efektu. „Polska the Times” dowiedziała się, że w spornej umowie znalazł się zapis, na mocy którego jej rozwiązanie może nastąpić na podstawie decyzji arbitrażu międzynarodowego. Zatem nie wystarczyło by tylko orzeczenie sądu, ale także niezbędny byłby werdykt międzynarodowej komisji arbitrażowej.

Według informacji gazety „Polska the Times”, obecny p.o. prezesa TVP Włodzimierz Ławniczak na początku września br. udał się w poufną, zagraniczną podróż do Ferdinanda Kaysera, prezesa SES ASTRA. Spotkanie odbyło się w Niemczech, mimo że główna siedziba SES ASTRA jest w Betzdorf w Luksemburgu. Ławniczak zobowiązał się przedstawić do końca września br. ASTRZE swoje propozycje rozwiązania spornych kwestii. Na razie nie wiadomo, jak sprawa potoczy się dalej, ani jakie faktyczne plany ma Ławniczak. Jedną z opcji jest prośba o skrócenie terminu umowy na wynajem transpondera. Jednak może to wiązać się z wypłaceniem operatorowi satelitarnemu wysokiego odszkodowania, nawet w wysokości15 mln euro.

Zgodnie z artykułem Anity Czupryn w „Polska the Times”, TVP po rozwiązaniu problemów z SES ASTRA zamierza ogłosić nowy przetarg na pojemności satelitarne i wiele wskazuje na to, że SES ASTRA nie będzie już miała szans na jego wygranie, choć to nie jest takie pewne.

Swoje oburzenie na własnej stronie internetowej wyraża Piotr Farfał, który całkowicie nie rozumie tego postępowania. Zapewnia, że podpisując ubiegłoroczny aneks wybrał najlepszą spośród złożonych ofert. Nie rozumie przede wszystkim, jaki jest interes TVP, by najpierw rozwiązywać umowę z jednym operatorem i wypłacać mu gigantyczne odszkodowanie, a następnie opłaceniu kolejnego, który będzie świadczył usługi w tym samym zakresie i czasie. Co interesujące, SES ASTRA przy braku pojemności na 19,2E ze względu na wzrost liczby kanałów w HD w Europie wyszła na tym i tak do przodu, bo teraz może drożej sprzedać tą samą pojemność, a do tego zyskać odszkodowanie od TVP.

Jeśli informacje o takich właśnie planach obecnego zarządu TVP potwierdzą się, to zdaniem Piotra Farfała mamy do czynienia z kolejną aferą medialną. Widać też, że obecne władze TVP nie bardzo mają pojęcie, jak genialnie można było wykorzystać transpondery ASTRY, zarówno by stworzyć własną platformę naziemno-satelitarną oraz jak dzięki temu lepiej pozyskać wpływy z abonamentu RTV. Niestety nie zrobiono nic, co mogłoby ku temu zmierzać, a wręcz działano na niekorzyść publicznej telewizji, czego efekty widać dopiero teraz. Pytanie: kto dzięki temu zyskał i dlaczego tak się stało?

Artykuł Piotra Farfała można przeczytać na jego stronie internetowej farfał.com.pl.