[center:8e31144a63]

Policja: Naloty we Wroclawiu to fikcja


Internauci we Wroclawiu czyszcza swoje komputery z plikow MP3 i spodziewaja sie wizyty policjantow. "Policjanci weszli juz do ponad stu prywatnych mieszkan" - pisze "Gazeta Wyborcza". Tymczasem przedstawiciele policji mowia, ze zadnych nalotow nie ma.

W "Gazecie Wyborczej" ukazal sie tekst mowiacy o panice internautow we Wroclawiu. Czytamy w nim, ze policja odwiedzila ponad sto mieszkan, choc w gruncie rzeczy czytajac artykul trudno okreslic, czy chodzi o wizyty z ostatnich dni, czy tez o sierpniowa akcje, w czasie ktorej namierzono 136 osob.

Poproszony przez nas o komentarz nadkom. Artur Falkiewicz z Komendy Wojewodzkiej Policji we Wroclawiu juz na wstepie rozmowy telefonicznej zaznaczyl, aby najlepiej w ogole nie uzywac slowa "naloty", bo zadnych nalotow nie ma.

Nadkomisarz wyjasnil, ze dla Policji nadal glownym celem sa nielegalni sprzedawcy na targowiskach i osoby, ktore zajmuja sie piractwem na wieksza skale. Jesli przy okazji postepowania przeciwko takim osobom zajdzie koniecznosc przeszukania czyjegos mieszkania, to dopiero wtedy policja sie tego podejmuje.

- Wcale nie jest tak, ze zakladamy, ze wszyscy sa przestepcami - tlumaczyl Falkiewicz - Natomiast jesli ktos zlozy do nas doniesienie o dzialalnosci pirata, my musimy to sprawdzic. Gdybysmy tego nie zrobili, byloby to niepodjecie czynnosci sluzbowych, czyli zlamanie prawa.

Przedstawiciel nazwal doniesienia o nalotach "naciaganymi". W chwili obecnej nie odbywa sie zadna specjalna akcja w ramach ktorej policjanci mieliby przeszukiwac mieszkania internautow.
[/center:8e31144a63]