Canal+ i TP SA. zwycięzcami przetargu na transmisje Orange Ekstraklasy

Wszystko jest już jasne. Główny pakiet transmisji, czyli prawa do emitowania na żywo wszystkich meczów Orange Ekstraklasy, pozostaje w Canal+. Zwycięzcą jest także Telekomunikacja Polska, która zapewne będzie pokazywać fragmenty meczów w internecie

Batalia trwała od grudnia. W tym czasie Ekstraklasa SA zdążyła już unieważnić przetarg, a chętni poprawiali swoje oferty po dwa razy.

Canal+, do niedawna murowany faworyt, najpierw dawał 100 mln zł za sezon, później podwyższył o 20 mln, a w ostatecznej propozycji dorzucił jeszcze pięć. Zwycięska oferta jest sygnowana przez stację oraz Telekomunikację Polską SA. - Poprzez internet i gniazdka telefoniczne liga trafi do większej liczby odbiorców - zachwala Jacek Okieńczyc, szef sportu w Canal+. - Tym samym zwiększamy wartość marketingową produktu, a najlepszym polskim drużynom proponujemy dodatkowe bonusy za awans do grupowych faz Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA.

To odpowiedź na ofertę konsorcjum Polsatu i ITI (TVN), które wspólnie chciały stworzyć Kanał Polska Ekstraklasa TV. W każdy weekend przeprowadzano by transmisje z wszystkich ośmiu meczów ligowej kolejki i magazyny z golami, a w środku tygodnia powtórki. Wszystko miałoby oglądać 5 mln kibiców - posiadacze platformy Cyfrowy Polsat, N, Cyfry+, ale także abonenci największych kablówek: Aster, UPC, Multimedia. Konsorcjum chciało zapłacić klubom 115 mln zł za sezon, proponowało też podział zysków ze sprzedaży praw innym nadawcom.